Drodzy Rodzice! Zapraszamy do zadawania pytań oraz wyrażania opinii o naszej szkole. Możecie Państwo pisać na adresy mailowe wychowawców, które otrzymali Państwo z początkiem roku szkolnego lub na adres szkolny: spkozlow@interia.pl

 

 

12 zasad zdrowego odżywiania dla uczniów  - według Instytutu Matki i Dziecka


  1. Do szkoły wychodź po śniadaniu i ze śniadaniem.
  2. Mleko, jogurty i sery to podpora mocnych kości.
  3. Zawsze myj ręce przed posiłkiem.
  4. Pięć posiłków w ciągu dnia jest na piątkę.
  5. Jedz o stałych porach i nie spiesz się.
  6. Mięso, jaja czy ryby – możesz wybierać.
  7. Pamiętaj o kaszach, jedz chleb, nie bułeczki.
  8. Dzień bez pięciu porcji świeżych warzyw, owoców i soku to dzień stracony.
  9. Posiłek obiadowy to zapas siły na aktywne popołudnie.
  10. Kolację zjadaj wieczorem, nie tuż przed snem.
  11. Dobrą wodą gaś pragnienie.
  12. Ruch bez ograniczeń, słodycze z umiarem.

 

1. Do szkoły wychodź po śniadaniu i ze śniadaniem.

Poranny posiłek zapewnia dostarczenie energii na drogę do szkoły i kilka pierwszych lekcji. Skutki zdrowotne rozpoczynania nauki bez spożytego śniadania są związane z hipoglikemią występującą u dziecka. Dolegliwości odczuwane przez ucznia to zmęczenie, ospałość, zaburzenia termoregulacji, zaburzenia pracy przewodu pokarmowego zgłaszane jako bóle brzucha czy niekiedy luźne stolce. W czasie zajęć szkolnych dziecko wykonuje zarówno pracę umysłową jak i fizyczną (gimnastyka). Zużywana energia ze śniadania zjedzonego w domu wystarcza na pierwsze godziny nauki. Aby uczucie głodu nie przeszkadzało w dalszej nauce, niezbędne jest zjedzenie kolejnego posiłku – drugiego, szkolnego śniadania. Wskazane jest, aby drugie śniadanie było przynoszone z domu, a nie kupowane w sklepiku. Rodzice mają wtedy pewność, że dziecko spożyło posiłek, a nie słodycze.

2. Mleko, jogurty i sery to podpora mocnych kości.

Uczniowie zachęcani są w różny sposób do picia mleka np.: „Szklanka mleka dla każdego ucznia”, „Pij mleko – będziesz wielki”. Namawianie do spożywania mleka i jego przetworów uzasadnione jest ich wartością odżywczą. Pełnowartościowe białko wykorzystywane jest do budowy wszystkich tkanek organizmu. Kości są utwardzane wapniem, który dobrze jest przyswajany z mleka. Mleko i jego przetwory zawierają także jony magnezu, potasu i cynku. Są źródłem witamin z grupy B, A i D. W mleku, a szczególnie w serach, jest zawarty skoniugowany kwas linolowy- jeden z najsilniej działających związków o właściwościach przeciwnowotworowych zawartych w pożywieniu. Dla dzieci, które nie lubią mleka lub źle je tolerują alternatywą mogą być mleczne napoje fermentowane - jogurty lub kefiry. W napojach mlecznych fermentowanych zawarta jest flora bakteryjna o działaniu prozdrowotnym. Mają one mniejszą zawartość laktozy i lepiej strawne białka. Sery żółte to skondensowane źródło zarówno energii jak i wapnia.

3. Zawsze myj ręce przed posiłkiem.

Przestrzeganie zasad higieny spożywania posiłku powinno odbywać się od momentu, kiedy dziecko próbuje samodzielnie jeść. Przypominanie uczniom o czystych rękach przed rozpoczynaniem jedzenia, nie jest pozbawione podstaw. Zanim dziecko trafiło do szkoły opiekunowie, przedszkolanki a także rodzice decydowali o rozpoczęciu posiłku i przypominali o konieczności umycia rąk. W szkole i na podwórku uczeń staje się bardziej samodzielny. Kiedy jest głodny zjada przygotowane śniadanie, sięga po butelkę z piciem. Przygotowany do szkoły posiłek może zostać zanieczyszczony przez drobnoustroje chorobotwórcze znajdujące się na brudnych rękach dziecka. Przez kontakt brudnych rąk z jedzeniem można wprowadzić do organizmu bakterie i wirusy chorobotwórcze takie jak salmonella i shigella. Tą drogą wnikają też do organizmu wirusy żółtaczki typu A, wirusy Rota, wirus cytomegalii, lamblia intestinalis czy toksoplazma gondi. Dziecko powinno wiedzieć, że niedopuszczalne jest picie z jednej butelki przez kilka osób. Podzielenie się posiłkiem polega na oddzieleniu fragmentu kanapki czy jabłka czystymi rękami, a nie na odgryzaniu kęsów ze śniadania rówieśnika.

4. Pięć posiłków w ciągu dnia jest na piątkę.

Zasada ta nie ma charakteru obligatoryjnego. Ma uświadomić rodzicom, że wykorzystanie energii i składników odżywczych z całodziennej racji pokarmowej jest najlepsze wtedy, jeśli zostanie ona podzielona na kilka posiłków, a nie dostarczona jednorazowo. Do przewodu pokarmowego dostarczane jest pożywienie, które trawione, zaspokaja głód. Po wchłonięciu i „zużyciu” energii z posiłku należy spożyć następny. Wtedy organizm „na bieżąco” wykorzystuje dostawy z zewnątrz, nie musi gromadzić zapasów, a zjadane pokarmy gwarantują właściwą pracę przewodu pokarmowego i całego organizmu. Ustalona liczba posiłków ma na celu także zapobieganie innemu niekorzystnemu zjawisku, jakim jest pojadanie. Mówimy o nim wtedy, gdy dziecko między posiłkami sięga po jedzenie lub picie. Zwykle są to słodycze, przekąski, słodkie napoje. Ich łączna wartość energetyczna często jest wyższa niż normalnego posiłku. Pojadanie znosi uczucie głodu, daje przyjemne wrażenia smakowe i powoduje wykluczenie z codziennego jadłospisu pełnowartościowych potraw. W modelu prawidłowego żywienia dzieci w wieku szkolnym zaleca się trzy posiłki większe i dwa mniejsze. Wartość kaloryczna posiłków w całodziennej racji pokarmowej powinna wynosić: śniadanie 25%, drugie śniadanie do szkoły 10%, obiad 30%, podwieczorek 10%, kolacja 25%.

5. Jedz o stałych porach i nie spiesz się.

Regularność spożywania posiłków dobrze służy organizmowi dziecka. Obecnie podkreślane jest znaczenie rytmów dobowych, miesięcznych a nawet wieloletnich, do których szczególnie młode dziecko łatwo i z korzyścią się przystosowuje. Dążenie do spożywania posiłków o określonych porach ułatwia naukę systematyczności poprzez organizację dnia ucznia. Jest czas na jedzenie, naukę, zabawę, a także kontakt z rodzicami. Czas przeznaczony na przygotowanie i wspólne spożycie posiłku może być elementem integrującym rodzinę. Spokojna atmosfera w trakcie posiłku, dokładne gryzienie i żucie pokarmu ułatwia jego trawienie. Wspólny posiłek to okazja do poznania preferencji smakowych dziecka, a także dostrzeżenia błędów żywieniowych.

6. Mięso, jaja czy ryby – możesz wybierać.

Wykorzystanie mięsa, jaj, ryb w żywieniu ma na celu dostarczenie pełnowartościowego białka zwierzęcego, witamin z grupy B (w tym witaminy B12), witaminy D (ryby, żółtko jaja), biopierwiastków (żelazo, cynk), ważnych kwasów tłuszczowych. Białko mięsa, ryb, jaj mają podobną wartość odżywczą. Dlatego produkty te mogą być wykorzystywane zamiennie. W Polsce mięso stanowi najczęściej podstawę posiłku obiadowego. Dzieci, które nie chcą jeść mięsa mogą wybrać zamiennie potrawy z ryb lub jaj. Ważne, aby przygotowane posiłki były urozmaicone i smaczne.

7. Pamiętaj o kaszach, jedz chleb nie bułeczki.

Produkty zbożowe są źródłem węglowodanów złożonych, głównie skrobi, białka roślinnego, błonnika pokarmowego. W zewnętrznych częściach ziaren zbóż zawarte są składniki mineralne takie jak: żelazo, miedź, magnez, cynk oraz potas i fosfor. Tam też znajdują się witaminy z grupy B oraz witamina E. Ich zawartość w przetworach zbożowych – kaszach, mące, jest uzależniona od stopnia przemiału ziarna. Im wyższy stopień przemiału, tym mniejszą zawartością witamin i składników mineralnych charakteryzuje się produkt. Kasze oraz pieczywo razowe zawierają błonnik pokarmowy oraz składniki mineralne i witaminy. Biała mąka, z której wypiekane są bułki pozbawiona jest tych cennych składników.

8. Dzień bez pięciu porcji świeżych warzyw, owoców i soku to dzień stracony.

Warzywa i owoce powinny być częścią składową każdego posiłku ucznia. Liść sałaty lub cykorii, plaster pomidora, ogórka, cząstka papryki, surówka z marchewki lub selera, jabłko, gruszka, banan, pomarańcza to najczęściej wykorzystywane warzywa i owoce w posiłkach dla dzieci. Świeże warzywa i owoce dostarczają witaminy (witamina C, beta karoten, kwas foliowy i inne) biopierwiastki (wapń, potas, magnez), kwasy organiczne, barwniki ale także węglowodany. Owoce i warzywa są dobrym źródłem wody i błonnika pokarmowego, co wspomaga prawidłową perystaltykę jelit i działa korzystnie na mikroflorę przewodu pokarmowego.

9. Posiłek obiadowy to zapas siły na aktywne popołudnie.

Jeżeli dziecko pozostaje w szkole dłużej niż przez 5 lekcji lub ma zajęcia pozalekcyjne, warto rozważyć zjedzenie posiłku obiadowego w szkole. Jeżeli uczeń wraca do domu powinien otrzymać obiad po powrocie. Techniczne szczegóły zapewnienia takiego posiłku wynikają z indywidualnej sytuacji każdej rodziny. Posiłek obiadowy prawidłowo skomponowany i przygotowany pokrywa 1/3 całodziennego zapotrzebowania na energię. Dziecko po posiłku obiadowym i krótkim odpoczynku jest pogodniejsze, chętniej się uczy, aktywniej uczestniczy w zabawie lub zajęciach pozalekcyjnych.

10. Kolację zjadaj wieczorem, nie tuż przed snem.

Posiłki kolacyjne dla dzieci powinny być lekkostrawne, smaczne, urozmaicone, spożyte co najmniej 1 – 2 godziny przed snem. Organizm dziecka, w tym przewód pokarmowy powinien w nocy odpoczywać, co zapewnia dziecku spokojny sen oraz lepsze łaknienie przed śniadaniem. Błędami często popełnianym przez rodziców jest podawanie dzieciom słodzonych napojów przed snem – często nawet po myciu zębów, późne lub zbyt obfite posiłki.

11. Dobrą wodą gaś pragnienie.

Około 80% masy ciała dziecka stanowi woda. Woda jest dostarczana do organizmu dziecka wraz ze spożywanymi posiłkami. Część wody powstaje w organizmie na skutek przemian metabolicznych. O ilości wody, którą należy wypić informuje pragnienie. Aby zaspokoić pragnienie dziecko ma do wyboru wodę, soki, napoje, napary. Wraz ze słodzonymi napojami do organizmu dziecka dostarczane są różne substancje dodatkowe: środki konserwujące, barwniki, sztuczne środki słodzące, aromaty oraz cukry proste, czyli dodatkowe kalorie. Dlatego nie powinny być one podstawowym sposobem gaszenia pragnienia dzieci. Picie nadmiernej ilości słodkich napojów może powodować zaburzenia motoryki przewodu pokarmowego (substancje dodatkowe), nadmierne przyrosty masy ciała (cukier), działać szkodliwie na szkliwo, obniżać łaknienie. Zachęcanie dzieci do picia dobrej jakościowo wody to inwestycja w zdrowie.

12. Ruch bez ograniczeń, słodycze z umiarem.

Dziecko o przeciętnej aktywności fizycznej wykorzystuje dostarczoną energię z diety normoenergetycznej. Kiedy w diecie dziecka pojawi się nadmiar słodyczy, dieta nie bilansuje się pod względem energii i składników odżywczych. Zalecany udział energii z białka (12%), z tłuszczu (30%), i węglowodanów (58%) ulega zaburzeniu. Porcja energii dostarczona wraz ze zjedzeniem batonika to ok. 250 kcal. Aby ją wykorzystać całości tej energii na wysiłek fizyczny, dziecko powinno biegać około 45 minut. Hasło, „ruch na co dzień”, jest zachętą do aktywności fizycznej, ćwiczeń, rekreacji. Ograniczenie spożycia słodyczy to zapobieganie otyłości i jej skutkom zdrowotnym. Oprac. Małgorzata Więch, Specjalista ds. żywienia, Instytut Matki i Dziecka

źródło: www.sniadaniedajemoc.pl

Prosimy o wypełnienie ankiety dotyczącej funkcjonowania Państwa dzieci w naszej szkole. Poniżej zamieszczone twierdzenia opisują realia szkolnej codzienności. Proszę określić na ile każde z nich da się odnieść do szkoły, w której uczy się Pani/Pana dziecko.

<<<PRZEJDŹ DO WYPEŁNIENIA KWESTIONARIUSZA>>>

Prosimy o udzielenie odpowiedzi na pytania związane z udziałem Państwa dzieci w zajęciach pozalekcyjnych, dodatkowych. Zebrane od Państwa informacje pozwolą nam w lepiej organizować ofertę zajęć pozalekcyjnych, dodatkowych. Ankieta jest anonimowa. 

<<< PRZEJDŹ DO WYPEŁNIENIA ANKIETY>>>

Nuda - wróg czy przyjaciel dziecka?

Chyba nie ma mamy, która nie słyszałaby czasem od swojego dziecka uciążliwego narzekania: „Mamo, nudzi mi się”. Z ust zapracowanej mamy pada wtedy często pytanie, za którym stoi prośba lub nakaz: „Nie możesz się czymś zająć?”. A dziecko, chociaż niedawno dostało wymarzoną zabawkę, upiera się, że nie może.

0176750c773a9dd29a31c85a92d3e83f_XL.jpg

Dla wielu mam jest to sygnał, że trzeba dziecko zapisać na dodatkowe zajęcia lub nałożyć na nie więcej obowiązków. Bo dziecko nie powinno się nudzić.


Panuje przekonanie, że dzieci szybko się wszystkim nudzą. Droga zabawka po paru godzinach ląduje w kącie, a granie w gry planszowe kończy się po pierwszym rzucie kostką, kiedy to dziecko stwierdza, że już nie chce się w to bawić. Z drugiej strony jednak, nie mniej irytujące bywa dla rodziców to, że dzieci „do znudzenia” chcą się bawić w to samo. Obserwujemy to zjawisko już u niemowląt, którym nigdy się nie nudzi wyrzucanie zabawek z wózka - podnosimy je tylko po to, żeby za chwilę znów wylądowały na podłodze. Z kolei kilkuletnie dzieci często życzą sobie, żeby im czytać za każdym razem tę samą bajkę, a ich zabawy polegają na powtarzaniu w kółko tej samej czynności - np. dawania zastrzyku chorej maskotce czy kładzeniu lalki spać.

Oba zjawiska, chociaż z pozoru sprzeczne, można wytłumaczyć dziecięcą potrzebą poznawania świata i nabywania nowych umiejętności. Dzieci uczą się przez powtarzanie, a wzrastające poczucie kompetencji daje im ogromną satysfakcję. Słuchając znanej bajki, dziecko cieszy się, że wie, co będzie dalej. Zdolność przewidywania oznacza dla niego, że poznało otoczenie i może na nie wpływać, dzięki czemu zyskuje poczucie kontroli i bezpieczeństwa. Potrzeba poznawania świata w połączeniu z mniejszą niż u osoby dorosłej zdolnością koncentracji, wiąże się z kolei z tym, że dziecko szybko się rozprasza. Nowe bodźce łatwo odwracają jego uwagę i powodują, że traci ono zainteresowanie jedną rzeczą lub czynnością na rzecz innej.

Dziecko, podobnie jak każdy człowiek, potrzebuje optymalnego poziomu stymulacji, co oznacza, że warunkiem harmonijnego rozwoju jest dla niego środowisko, które nie jest ani zbyt monotonne, ani zbyt pobudzające. Ludzie różnią się od siebie temperamentem, a tym samym poziomem stymulacji, który jest dla nich odpowiedni. Co więcej, poziom ten może się zmieniać w zależności od samopoczucia, a nawet pory roku. Na przykład, kiedy jesteśmy chorzy, potrzebujemy mniejszej ilości wrażeń niż wtedy, kiedy nic nam nie dolega. Przy tym nie jest istotna siła bodźców mierzona obiektywnie, ale subiektywny odbiór siły danego bodźca przez określoną osobę – to, co jednych nuży, dla innych może być przedmiotem fascynacji, a jeszcze u innych wywoływać lęk.

Możemy więc powiedzieć, że nuda jest przeciwieństwem nadmiaru wrażeń, a optymalne warunki rozwoju dla dziecka powinny nie tyle chronić je przed nudą, co stanowić złoty środek między tymi dwiema skrajnościami. A to oznacza, że otoczenie powinno dawać dziecku nie tylko podniety, ale także przestrzeń do swobodnej aktywności. Ta przestrzeń to nic innego, jak odrobina nudy, która pobudza u dziecka wyobraźnię i rozwija kreatywność. Dlatego, wbrew pozorom, misternie wykonana zabawka, która jest przeznaczona do zabawy w ściśle określony sposób, może się dziecku szybciej znudzić niż najprostszy miś czy zwykłe klocki, które dają dziecku nieograniczone pole do eksperymentowania. Dzieci uwielbiają także zabawy „na niby” – są zafascynowane tym, że jeden przedmiot można zastąpić innym, na przykład telefon bananem czy konia miotłą. Jest to bardzo ważne odkrycie rozwojowe, które stanowi podstawę myślenia symbolicznego, w tym nauki języka. Dlatego gotowe rekwizyty, takie jak zestaw do zabawy w sklep czy w lekarza, pozbawiają te zabawy części ich uroku. Dzieci tracą wtedy etap przygotowań – ustalania, co będzie czym, fantazjowania o gotowym dziele. Ten etap niejednokrotnie bywa dla dzieci wręcz atrakcyjniejszy niż część „właściwa” zabawy.

Jeśli zabawa twórcza daje dzieciom taką satysfakcję, to dlaczego tak wiele z nich cały wolny czas woli przeznaczać na siedzenie przed komputerem lub telewizorem? Zjawisko to ma zapewne wiele przyczyn, ale jedną z nich jest właśnie to, że współcześnie dzieci są przyzwyczajane do nadmiaru bodźców – w multimedialnym świecie roi się od szybko zmieniających się kształtów, kolorów i dźwięków. Dzieci adaptują się do tej sytuacji, obniżając próg swojej wrażliwości na bodźce, co oznacza, że trudniej jest wzbudzić ich zainteresowanie lub zrobić na nich wrażenie. Poza tym, każda aktywność wymaga wysiłku i nakładu energii. Wiemy z własnego doświadczenia, jak trudno nam jest czasem przezwyciężyć lenistwo i zmobilizować się do podjęcia aktywności. Dziecko, podobnie jak dorosły, przy braku inicjatywy i zachęty ze strony innych osób, ma pokusę, żeby wybrać bierny sposób spędzenia czasu. Takie wybory mogą się utrwalać w formie nawyków i prowadzić do chronicznej i trudnej do przezwyciężenia nudy.

Nuda miewa więc różne oblicza. Odrobina „zdrowej” nudy jest konieczna do tego, żeby wzbudzić w dziecku motywację do podejmowania twórczej aktywności. Jeśli jednak towarzyszy dziecku nieustannie i wywołuje marazm, to jest wyraźnym powodem do niepokoju. Chroniczna nuda może wynikać zarówno z niedoboru wrażeń, zbyt ubogiego środowiska, monotonii, jak i z adaptacji do zbyt dużej ilości bodźców, nadmiaru stymulacji. Tej ostatniej sytuacji unikniemy, jeśli pozwolimy dziecku trochę się ponudzić w zdrowym sensie. Zamiast zapisywać je na zajęcia z ceramiki, polepmy z nim wspólnie figurki z masy solnej, a zamiast kursu malarstwa – porysujmy razem z nim. Dziecko zyska nie tylko spędzony z nami czas, ale także pomysły, jak można się bawić, wykorzystując dostępne w domu materiały.

Elżbieta Matuszewska – filozof, psycholog, doktorantka w Zakładzie Etyki Instytutu Filozofii UW,  członkini redakcji czasopisma naukowego "Etyka”.

 

artykuł pochodzi z portalu www.egodziecka.pl


 TAK
 NIE
 TAK
 NIE
 TAK
 NIE
 

Ankieta

 

CUKIER A NADPOBUDLIWOŚĆ

Dzieci uwielbiają słodycze. Słabość do nich mamy też często my, dorośli. Niewielu z nas wie, że z cukrem wiążą się, zwłaszcza w przypadku maluchów, poważne niebezpieczeństwa - znacznie większe niż nadwaga. 

Jako rodzice często zastanawiamy się, dlaczego nasze pociechy nie mogą zasnąć lub są silnie pobudzone np. po urodzinach kolegi albo wizytach rodzinnych. Ma to związek nie tylko z dużą dawką wrażeń, ale też ze zwiększoną ilością spożytego cukru. Zdrowe i silne dzieci wracają po kilku godzinach do równowagi, lecz istnieje duży procent dzieci z tak zwanej grupy ryzyka (przedwcześnie urodzone, z ciąż zagrożonych, z problemami adaptacyjnymi w pierwszych tygodniach życia, z wysokim poziomem bilirubiny po urodzeniu, itd.), o nadwrażliwym układzie nerwowym. Dość powszechnie znany jest też problem dzieci z zakłóconym zachowaniem: nadpobudliwych psychoruchowo, z obniżoną zdolnością do skupienia uwagi na czynnościach samoobsługowych, zabawie, nauce. 

Czy istnieje zatem związek pomiędzy kondycją dziecka, jego zachowaniem, jakością uwagi, pamięci, a spożywaniem cukru i innych substancji neurotoksycznych? 

Według Bożeny Bejnar-Sławow, od lat zajmującej się pracą z dziećmi mającymi problemy z uczeniem się, cukier jest jednym z głównych winowajców zmian neurochemii mózgu, zaburzając jego prawidłową czynność. Skutkiem tego mamy w szkołach coraz więcej nadpobudliwych dzieci i nie zdajemy sobie sprawy, dlaczego ich ilość rośnie w zastraszającym tempie. 

Cukier, jak dalej pisze Bejnar-Sławow, jest niewątpliwie jedną z najbardziej niebezpiecznych substancji, jakie znajdują się dziś na rynku. Mowa tutaj o białej, krystalicznej substancji, rafinowanej z soku trzciny cukrowej lub buraka, odartą z wszelkich witamin, minerałów, protein, wody oraz innych synergetyków, czyli substancji wzajemnie wzmacniających swe działanie. Biały cukier jest przemysłowo przetworzonym związkiem chemicznym, a nie naturalnym produktem żywnościowym, nie nadaje się więc do spożycia. To dość radykalne sformułowania, jednak śledząc pracę wybitnych terapeutów, pracujących z dziećmi, jak np. Glenna Domana (amerykański fizjoterapeuta, twórca metody rehabilitacji dzieci z uszkodzeniem mózgu), można zauważyć dużą troskę o prawidłową dietę dziecka. Dla Domana priorytetem i warunkiem rozpoczęcia pracy z dzieckiem była dieta pozbawiona cukru i nadmiernej ilości nabiału, a bogata w zboża, warzywa, owoce sezonowe. 

Co się dzieje w organizmie, gdy nadużywamy słodyczy i węglowodanów? 

Jak wskazuje Krzysztof Pietraszek (trener pamięci i szybkiego czytania), gdy dieta jest bogata w cukry, drożdże rozkwitają i nadmiernie się rozrastają. Drożdże wydzielają do organizmu toksyny: aldehydy i alkohol. Alkohol jest produktem ubocznym metabolizmu drożdży. Jak działa u dorosłych, to wiemy. U dzieci i rozwijającej się młodzieży, skutki są groźniejsze. Alkohol wpływa na płaty czołowe mózgu – centrum koordynacji pracy całego mózgu. Hamuje wzrost sieci nerwowych, ich prawidłowy rozwój i funkcjonowanie. Narastają u dzieci takie symptomy, jak: zmniejszony czas koncentracji, problemy w zachowaniu, przeszkadzanie, irytacja oraz... coraz większy apetyt na cukier. 

Toksyny, powstające z powodu nadmiernego rozrostu drożdży powodują jeszcze inne szkody. Zmniejszają dostęp do niezbędnych kwasów tłuszczowych, co negatywnie wpływa na układ odpornościowy. Brak kwasów tłuszczowych, to mniej prostaglandyn i mniej limfocytów, niezbędnych do zwalczania infekcji i alergii. 

Warto również wiedzieć, że drożdże wytwarzają w organizmie kortyzol, który znany jest jako hormon stresu. Przyczynia się on do tworzenia stanu gotowości w sytuacjach, gdy np. pojawia się niebezpieczeństwo. Nie służy jednak efektywnej nauce! Co więcej, bardzo negatywnie wpływa na uczenie się i funkcjonowanie pamięci. 

Związek między stanem gotowości do jakiegokolwiek uczenia się i do zorganizowanych czynności, a dużą ilością spożywanego cukru, jest dla mnie, jako terapeuty mowy i procesów integracji sensorycznej, oczywisty i bardzo wyraźny. Przytoczę tu przykład siedmioletniej dziewczynki, która przez trzy kolejne sesje nie potrafiła skupić uwagi na jednej czynności, czy przedmiocie na więcej niż 5 sekund (praca terapeutyczna niemożliwa), była poirytowana, labilna emocjonalnie. Na czwarte spotkanie, po tygodniowej diecie bezcukrowej, przyszła w wystarczającej już gotowości do pracy, zabawy. 

Nie wszystkie dzieci są aż tak wrażliwe na toksyczne skutki cukrów. Ale pamiętajmy o tym, że żaden organizm nie pozostaje obojętny na jego nadużywanie. 

Izabela Spychał - pedagog, logopeda, terapeuta integracji sensorycznej

 

artykuł pochodzi z: www.egodziecka.pl

ODRABIANIE ZADANIA DOMOWEGO Z DZIECKIEM

Po powrocie z podstawówki dziecko czeka nie tylko wypoczynek na ulubionej kanapie – prawie codziennie dostaje bowiem do odrobienia pracę domową. Czy lubi to robić? Czy wolałoby nie myśleć o szkole i bawić się w najlepsze? Oczywiście po kilku godzinach spędzonych w ławce ma ochotę pobawić się ulubionymi zabawkami czy też pograć na komputerze. A co z obowiązkowym zadaniem domowym?

Jedne dzieci lubią odrabiać lekcje, inne nie. Samodzielna nauka jest ważna, ale uczniowie chętnie korzystają z pomocy rodziców. W sumie to czujemy się dumni, że liczą się z naszym zdaniem, że wierzą w to, iż pomożemy im z trudnymi zadaniami do rozwiązania, ale… No właśnie, jest jedno ale - gdy dziecku coś nie wychodzi, staje się nerwowe. Kiedy rodzic próbuje pomóc, mały uczeń płacze, stara się uciec od zadania. Mama lub tata wtedy także zaczynają się denerwować, że nie potrafią pomóc we właściwy sposób. Jeśli dziecko jest niestaranne, czasem trzeba dociekać, co jest zadane i trudno dowiedzieć się, czego naprawdę nauczycielka oczekiwała, zadając np. temat wypracowania. 

Oczywiście odrabianie lekcji bywa przyjemne. Często jednak jest to prawdziwa szkoła cierpliwości, zwłaszcza kiedy zmęczeni po pracy marzymy o chwili spokoju. Atmosfera staje się napięta, nie potrafimy pomóc dziecku. A czasem złościmy się też na nauczycielkę, że zadaje absurdalne zadania, na które my również nie znamy odpowiedzi. Dochodzi także do sytuacji, gdy pomimo naszej pomocy dziecko dostaje z pracy domowej negatywną ocenę. To nie jest przyjemne, zarówno dla dziecka, jak i dla nas. Czy uczeń będzie chciał z nami odrabiać lekcje, skoro zadanie nie zostało uznane za poprawnie wykonane?

Co zrobić by odrabianie lekcji z dzieckiem nie zamieniło się w horror? Zacznijmy od stanowiska pracy – niech biurko będzie czyste, a w pobliżu nie będzie się znajdowało nic, co mogłoby rozpraszać uwagę. Zaparzmy sobie duży kubek melisy – na pewno nie zaszkodzi, a jest szansa, że pozwoli uspokoić zszargane nerwy. Starajmy się nie denerwować, nie podnośmy głosu – na każde nasze negatywne emocje dziecko odpowie tym samym, zamknie się w sobie i nie będzie chciało w ogóle odrabiać lekcji. Chwalmy, ile się da, pochwała czyni cuda – chwalone dziecko chętniej zasiada do pracy domowej. Jeśli dziecko będzie miało blokadę i nie będzie chciało współpracować, zróbmy sobie przerwę. Poczytajmy książkę, pograjmy w grę planszową lub po prostu pójdźmy na spacer. Gdy emocje opadną, łatwiej będzie od nowa zasiąść do problemu i razem go rozwiązać.

Tak naprawdę każde dziecko jest inne i musimy to zaakceptować, uszanować. Uczeń powinien wiedzieć, że może na nas liczyć. Starajmy się by czas spędzony z dzieckiem zbliżał nas, a nie powodował frustrację. Pamiętajmy też, że rodzice nie powinni odrabiać lekcje za dziecko, ale wspierać je i naprowadzać na właściwe rozwiązania.

Beata Brzezińska, pedagog społeczny, mama dwóch chłopców

źródło: http://www.egodziecka.pl/Porady-dnia/Pomagamy-w-odrabianu-pracy-domowej.html

Niniejszy Poradnik adresowany jest do Rodziców dzieci i młodzieży, a jego celem jest przekazanie Rodzicom informacji, w jaki sposób mogą włączyć się w udzielanie ich dziecku wsparcia w przedszkolu czy szkole. Szkoły podstawowe rozpoczęły właśnie wdrażanie przygotowanej przez Ministerstwo Edukacji Narodowej nowej formuły organizacji pomocy psychologiczno – pedagogicznej. Nowe przepisy kładą duży nacisk na współpracę szkoły z Rodzicami i zapewniają Rodzicom większy wpływ na edukację ich dzieci.

spe.png

Zwracamy się z prośbą do Państwa o wypełnienie poniższej ankiety. Jej celem jest poznanie Państwa potrzeb w zakresie współpracy ze szkołą. Wierzymy, że zebrany materiał pozwoli na wyciągnięcie wniosków, które przyczynią się do owocnej współpracy szkoły i domu dla dobra naszych uczniów.

Ankieta jest anonimowa.

<< Przejdź do wypelnienia ankiety >>